Pies a życie z dala od miasta

Psy reaktywne

No i będą dzisiaj moje przemyślenia i refleksje 💁🏼‍♀️

Jak to jest, że na tyle wyjazdów nad morze nie spotkała nas ani jedna niemiła czy niebezpieczna sytuacja z obcym psem? A dodać należy, że nad morze wyjeżdżamy bardzo często (średnio raz na miesiąc/dwa).

Ani jednego podbiegacza! Ani jednej awantury z opiekunem! Na nasz widok opiekunowie zapinają psy. W lasach psy prowadzą na smyczach (dużo zwierzyny). Na plaży mijają się po łuku, schodzą nam z drogi. Jeżeli pies biega luzem, to nie podbiega do nas. Nikt nie wdaje się w głupie dyskusje.

Jeździmy zawsze do tej samej, małej miejscowości. Byliśmy już o każdej porze roku, również w sezonie wysokim. Jest tam sporo biegających luzem burków. Burki są genialne! Piękna komunikacja, nie wchodzą nam w drogę. Idealnie odczytują to, co mówi do nich Mastan. Mijają nas po łuku. Nie podchodzą, bo widzą, że Mastan sobie tego nie życzy.

Tylko wróciliśmy do Warszawy…i co? I ledwo wyszliśmy na pierwszy spacer po powrocie, a już zdążyłam pokłócić się z kobietą, która popuściła na flexi psa ciągnącego jak oszalały do Mastana. Mastan stał sobie w miejscu i wąchał jakiś zapach. Pani nie rozumiała o co mi właściwie chodzi 🤦🏼‍♀️

Jak to jest, że tam nie miałam ani jednej takiej sytuacji, a w Warszawie wystarczyło kilka minut z psem przed blokiem? Niewątpliwie jest to kwestia przeludnienia. W Warszawie mieszka zdecydowanie za dużo ludzi, a tym samym-za dużo psów.

W Warszawie po 10 minutowym spacerze musiałam czyścić linkę i buty z 💩. Nad morzem nigdy mi się to nie zdarzyło. To nie tak, że tam ludzie sprzątają. Tam na sporej przestrzeni mieszka zdecydowanie mniej psów, więc i kup tak nie widać 🤷🏼‍♀️

Wniosek jest prosty: musimy jak najszybciej uciec z miasta. Życie na tak małej przestrzeni z taką ilością ludzi jest dla mnie nie do zniesienia. Czasem mam wrażenie, że nawet Mastan znosi to lepiej niż ja. Ja mam już serdecznie dosyć…a dopiero wróciliśmy 🤯

PS. Wyjazd był cudowny! Piękna pogoda, piękne widoki, cisza i spokój 🥰 Mastan miał tylko jednodniowy zjazd humorku, ale jak na niego to i tak całkiem nieźle. Poza tym był najszczęśliwszy na świecie!

O mnie

Jestem certyfikowaną behawiorystką psów specjalizującą się w rozwiązywaniu problemów behawioralnych. Poprzez metody oparte na wzmocnieniu pozytywnym pomagam budować harmonijne relacje między psami a ich opiekunami.

Każdego psa traktuję indywidualnie, z pełnym szacunkiem dla jego potrzeb i możliwości. Nigdy nie stosuję metod awersyjnych.

Sprawdź moje social media