Czasem zwalniam, zatrzymuje się i przypominam sobie, jak mocno połączeni jesteśmy. Mastan jest zwierciadłem mojej duszy, moich emocji i zachowań.
Niesamowite, jak bardzo wzajemnie na siebie wpływamy. Ma to wiele plusów. Wystarczy, że mam dobry nastrój, chodzę uśmiechnięta i pełna energii, a wtedy i on jest dużo weselszy.
Niestety ma to też swoje minusy. Jeśli mam gorszy okres, chodzę zestresowana i przygnębiona, to samopoczucie Mastana gwałtownie spada i gorzej radzi sobie z otaczającym go światem.
To działa w obie strony. Czasem to ja się załamuje, bo z nim jest gorzej i tak wzajemnie się nakręcamy. On jest dla mnie motywacją do zrozumienia tych emocji i próby zmiany nastawienia, ale…nie zawsze jest to takie proste.
To trudne do wyjaśnienia połączenie między nami jest widoczne gołym okiem. Nie sądziłam, że zbudowanie takiej więzi jest możliwe. Nie sądziłam, że pies może być tak bardzo wrażliwy. Wrażliwy nie tylko na świat, ale przede wszystkim na mnie.
Myślę, że wiele psów tak ma, a my często zapominamy, jak ogromny wpływ na ich zachowanie ma nasz nastrój. Może właśnie to my sami przyczyniliśmy się do nasilenia „niepożądanych” zachowań. Może właśnie to nasz nastrój i nastawienie pogorszyło stan psychiczny psa, a pies odreagowuje w nieakceptowalny przez nas sposób.
Bądźmy bardziej uważni i wrażliwi. Skoro swoim samopoczuciem wpływamy na partnerów/partnerki, przyjaciół, bliskie nam osoby, to dlaczego miałoby to nie odcisnąć się na psie?
Ja to zrozumiałam, ale jednocześnie przestałam się biczować w gorszych momentach. Każdy z nas ma prawo czuć się źle! Takie chwile też umacniają relacje.
