Mastan świetnie funkcjonuje podczas wspólnych wyjazdów. To zaskakujące jak dobrze sobie radzi. Chyba czasami za mało w niego wierzę, a okazuje się, że on już nie jest tym wystraszonym papisiem co 2 lata temu.
Świetnie znosi podróż, świetnie znosi postoje w obcych miejscach, świetnie znosi wizyty w restauracjach, a nawet chodzenie po nadmorskiej miejscowości w weekend.
Oczywiście wymaga to pewnej organizacji i dostosowania się do jego możliwości, ale najważniejsze, że to my jesteśmy jego buforem bezpieczeństwa. Przy nas czuje się bezpiecznie niezależnie od miejsca, w którym jesteśmy.
Oprócz tego jeździmy w mało turystyczne rejony. Mieszkanie w którym się zatrzymujemy jest mu dobrze znane. Do restauracji idziemy tylko jak nie ma tłoku. Generalnie dostosowujemy się do niego, ale w moim odczuciu nie jest to poświęcenie. Nie czuje, że coś tracę. Poza tym ja też wole raczej spokojne i nie przeludnione miejsca.
Oczywiście on wciąż ma jakieś swoje straszki i czasem wpada w okres większej wrażliwości, ale mam wrażenie, że buduje sobie coraz większy pancerz ochronny. Zdaje sobie sprawę, że to zawsze będzie bardzo wrażliwy chłopiec, ale coraz częściej „wypycham” go w ten świat, bo wiem, że sobie z nim poradzi ☺️
