Podsumowując nasz wyjazd: nad morzem mieliśmy być dłużej ale finalnie byliśmy tylko na jedną noc.
Myśle, że Mastana trzeba wprowadzać stopniowo w taki sposób podróżowania bo ta jedna doba i tak dała mu nieźle w kość (i co za tym idzie nam również).
Wiemy już, że póki co musimy wybierać miejsca zdecydowanie bardziej dzikie. Szczyt sezonu nad Bałtykiem nie był najlepszym pomysłem 🤦🏼♀️
Pierwszego dnia poszliśmy na plaże wieczorem i było bardzo dobrze, chętnie wszedł do wody. Mimo wszystko równie chętnie z tej plaży wyszedł co świadczy o tym, że nie czuł się tam zbyt pewnie. Kolejnego dnia poszliśmy na plaże popołudniu, bo pomyślałam że w porze obiadowej dużo ludzi nie będzie, a już szczególnie ludzi z dziećmi. Niestety było gęsto i Mastan na początku zupełnie nie potrafił się odnaleźć. Uspokoił się po jakimś czasie jak już leżeliśmy na kocu pod parasolem. Obserwował sobie otoczenie, nawet trochę przysypiał, chwile się pobawił. Dobrze, że nie uciekliśmy odrazu jak tylko się wystraszył (bo tak chciałam zrobić). Daliśmy mu szanse żeby się uspokoił i udało się.
Finalnie w ciągu doby spał bardzo niewiele. W nocy w vanie też miał problem z zaśnięciem. Drugiego dnia po plaży padł na łóżku ale przebudzał się co chwile i burczał jak przechodzili ludzie.
Myśle, że jesteśmy w stanie przyzwyczaić go do takiego stylu podróżowania tylko musimy to robić stopniowo. Następnym naszym celem są Bieszczady i tam chcielibyśmy spędzić weekend. Myśle, że w warunkach całkowitej dziczy da sobie dużo lepiej radę 💪🏼
PS. Stary zrobił vana perfekcyjnie 👏🏻 Wszystkie rozwiązania sprawdziły się na 5 i dzięki temu jesteśmy samowystarczalni. Przy dobrej pogodzie możemy spać na dziko i nie musimy korzystać z pól kempingowych a przecież o to nam chodziło!
