To piękne zdjęcie przypomina mi dlaczego tak bardzo kocham życie z psem. Masa cudownych wspomnień, niezapomnianych chwil, tysiące przebytych wspólnie kilometrów, nowe znajomości, spanie pod jednym kocem, wspaniałe podróże i wiele więcej.
Życie z psem to też stres, strach, smutek, bezsilność, ogrom wylanych łez. Pamiętam, jak każdy spacer był stresem. Pamiętam strach, jak Mastan walczył z parwowirozą. Pamiętam, jak spałam na podłodze obok jego klatki w szpitalu. Pamiętam, jak byłam w stanie poruszyć niebo i ziemie żeby tylko wyzdrowiał. Pamiętam każdą nieprzespaną noc. Pamiętam bezsilność, jak obok nas wybuchły petardy.
Życie z psem to też codzienne obowiązki, które dotyczą każdego odpowiedzialnego psiarza. Wartościowe spacery, dobre jedzonko, opieka weterynaryjna, mądre kontakty z innymi psami, praca nad ewentualnymi problemami behawioralnymi, obcinanie pazurków, mycie ząbków, CIĄGŁA edukacja i wiele więcej.
Później pies się starzeje. Długie spacerki zamieniają się w wielogodzinne wizyty w klinikach weterynaryjnych. Zmienianie pieluch, pranie pościeli, mycie podłóg, wnoszenie i znoszenie po schodach. Oczywiście nie musi tak być…ale może. Trzeba być na to gotowym zawsze.
Właśnie dlatego trzeba to kochać. Trzeba tego bardzo chcieć, z całego serca. Trzeba być gotowym na każdy scenariusz. Trzeba pamiętać, że nie zawsze jest miło i cudownie. W przeciwnym razie nasze oczekiwania zderzą się z rzeczywistością. A rzeczywistość bywa brutalna. Zamiast smutku i strachu o ukochaną istotę, poczujemy złość i frustracje. No bo trzeba znowu wydać pieniądze, poświecić swój wolny czas, albo z czegoś zrezygnować. Trzeba urlop poświecić na rekonwalescencję po operacji psa, zamiast na wakacje pod palmami.
Dla mnie to wszystko to nie wyrzeczenia, a oczywista oczywistość. Nie czuje, że coś poświęcam czy tracę. Pies to przywilej, nie tylko w kontekście finansowym, ale również emocjonalnym.
