Niezmiennie zadziwia mnie mądrość i wyrozumiałość tego pieska. Czasami mam wrażenie, że on wszystko rozumie. Dzielnie znosi okres mniejszej aktywności i moją chwilową niedyspozycje. Nie jest absorbujący, nie wariuje w domu, jest cały czas gdzieś obok i smacznie sobie śpi. Dodatkowo problemy z oczami zmuszają mnie do podawania mu kropli. Nie lubi tego ale dzielnie to znosi. Nie chowa urazy. Zawsze to on przychodzi do mnie kiedy jest czas na podanie kropli i robi to ze smutną miną ale rozumie, że tak trzeba. Niesamowite na jak wiele mi pozwala. Dokładnie tak samo jest z myciem zębów. Po szaleńczym okresie nastoletnim zostało już tylko wspomnienie.
W styczniu skończył 2 lata. Słyszałam, że to magiczny wiek na który każdy opiekun psa czeka. U nas się to sprawdziło. Spoważniał, dorósł, stał się dużo bardziej stabilny ale nadal pozwala sobie na dzikie porywy radości. Żyje nam się razem bardzo dobrze i rozumiemy się jeszcze lepiej. Jest między nami jakaś trudna do wytłumaczenia nić porozumienia. Coś jak rozumienie się bez słów, przewidywanie swoich ruchów, coś zupełnie magicznego. Myśle, że po prostu się przyjaźnimy, bardzo się lubimy, ufamy sobie i przede wszystkim się kochamy.
Jesteśmy szczęśliwi. Ja jestem na pewno. Wydaje mi się, że on też ❤️
