„NALEŻY SIĘ JAK PSU MISKA” – no niestety nie zawsze.
Od jakiegoś czasu obserwuje bardzo niepokojący trend, jakim jest deprywacja jedzenia (czasami nazywane też paleniem miski). Najprościej mówiąc, chodzi między innymi o to, że pies musi sobie na jedzenie zapracować. W innym wypadku jedzenia nie dostanie. Czyli jeżeli pies nie zachowuje się tak jak MY chcemy, albo jeżeli w ogóle odmawia treningu, to będzie głodny.
Jaka jest argumentacja osób, które stosują tą metodę? Najczęściej pada hasło „motywacja na jedzenie”. Pies głodny ma mieć większą motywację na jedzenie, a co za tym idzie-większą motywację do treningu i współpracy z nami.
Dlaczego takie postępowanie może być bardzo zgubne, a wręcz szkodliwe dla psa? Pies głodny to pies sfrustrowany i zły. Postarajmy się postawić na miejscu psa. Jak jesteśmy głodni, to często jesteśmy źli i bardziej rozdrażnieni. Nasz nastrój spada, a jedyne o czym myślimy to jedzenie. Wyobraźmy sobie, że w takiej sytuacji ktoś karze nam wykonać jakieś zadania, które umożliwi nam zjedzenie posiłku.
Dodatkowo taka silna chęć zdobycia jedzenia może bardzo utrudniać trening. Pies nie myśli o zadaniu tylko o jedzeniu. Często ruchy są chaotyczne i nerwowe. Nie mówiąc już o tym, że dla psa jest to zwyczajnie stresujące.
Uważam, że psu należy się miska za nic, ZA DARMO. Przynajmniej jeden posiłek dziennie powinien być dostępny dla psa bez konieczności wykonania jakiejkolwiek pracy. Trening nie powinien odbywać się na głodniaka, ale też pies nie powinien być przejedzony. Ja preferuję jakiś lekki posiłek minimum godzinę przed aktywnością.
„Podnoszeniem” motywacji psa na jedzenie nie powinno być głodzenie go! „Nie chce trenować za jedzenie, to nie będzie jadł aż nie zachce trenować”-absurd. Każdy pies ma motywacje na jedzenie. Przyczyny powinniśmy szukać gdzieś indziej. Może za duże rozproszenia? Może pies się boi? Może trening jest nudny i monotonny? Może metody z jakich korzystamy są dla psa nieprzyjemne? Może pies zwyczajnie źle się czuje?
Nauczmy się patrzeć na psa jak na równego sobie 🙏🏼
