NARZĘDZIA AWERSYJNE
Obserwuje wielki powrót stosowania metod i narzędzi awersyjnych w tym naszym psim świecie. Wydawało się, że zostawiliśmy to już w zamkniętej teczce pt. „Przeszłość”, ale nagle przyszło tak zwane „zrównoważone podejście” i wszystkie wysiłki poszły się ***** 🙃
Temat wałkowany już milion razy. Chyba każdy kto mnie obserwuje doskonale wie, jakie mam zadanie na ten temat. Nie będę się więc dzisiaj skupiać na tym jak to działa, jakie ma konsekwencje i jakie niesie za sobą pułapki. Po taką wiedzę mogę odesłać do wartościowych źródeł i badań naukowych 📚
Dzisiaj skupie się na dwóch rzeczach. Po pierwsze UWAŻAJCIE z czyich usług korzystacie. Sprawdzajcie, pytajcie, drążcie. Niestety wielu trenerów i behawiorystów awersyjnych ukrywa się pod płaszczykiem pozytywnych metod, a na ich stronie głównej nie znajdziecie zdjęć psów w kolczatkach czy obrożach elektrycznych.
Po drugie-według mnie używanie czy nie używanie narzędzi awersyjnych to nie jest kwestia różnic w metodach treningowych i podejściu do treningu. To jest kwestia różnic poziomu empatii, wrażliwości i emocjonalności.
W żadnym scenariuszu nie zdecydowałabym się na świadome zadanie bólu mojemu psu, którego kocham i dla którego chcę jak najlepiej. Nie chce wywoływać strachu i niepokoju. Nie wyobrażam sobie, jak miałabym wcisnąć przycisk uruchamiający obroże elektryczną. Chyba prędzej palec by mi odpadł.
Ja na prawdę staram się mieć otwartą głowę. Szukam różnych podejść, biorę z nich to, co mi odpowiada. Śledzę na bieżąco jak ten psi świat się zmienia. ALE nigdy nie będzie we mnie zgody na świadome i celowe zadawanie psu bólu w treningu czy terapii behawioralnej.
